Irma przez kilka lat żyła w miejscu, które trudno nazwać domem. Jej światem był teren zakładu pracy w Aleksandrowie Łódzkim. Tam miała swoją niewielką budkę i człowieka, który pamiętał, by zostawić dla niej jedzenie. Nie była jednak zupełnie sama – towarzyszyła jej druga kotka, z którą dzieliła schronienie i codzienność. Tak mijały kolejne sezony: lato, jesień, zima. Skromnie, ale stabilnie.
Irma była kotką po miejskiej kastracji – świadczy o tym charakterystycznie nacięte uszko. Już w zeszłym roku los na chwilę skrzyżował jej drogę z naszą fundacją. Dzięki kontaktowi karmiciela z jedną z naszych wolontariuszek kotka trafiła wtedy do nas na zabieg stomatologiczny. Niestety nie mieliśmy wówczas możliwości przyjęcia jej na stałe, a sama Irma w zamknięciu była wyraźnie nieszczęśliwa. Ponieważ miała swoją budkę i opiekuna, który ją dokarmiał, zapadła trudna, ale rozsądna decyzja – Irma wróciła w miejsce swojego bytowania.
Przez jakiś czas wszystko znów toczyło się spokojnie. Aż do momentu, który na zawsze zmienił tę historię.
Jesienią ubiegłego roku druga kotka, z którą Irma dzieliła budkę, czymś się otruła. Przez dwa dni leżała na terenie zakładu, w deszczu, właściwie w kałuży, czekając na pomoc. Ludzie przechodzili obojętnie. Dopiero po dwóch dniach ktoś ulitował się nad cierpiącym zwierzęciem i zabrał je do weterynarza. Niestety było już za późno – obrażenia były tak rozległe, że życia kotki nie udało się uratować.
W czasie, gdy to wszystko się działo, karmiciela nie było na miejscu. Gdy wrócił i dowiedział się, co się stało, postanowił jeszcze bardziej zatroszczyć się o Irmę. Od tamtej pory codziennie – także w weekendy – przyjeżdżał pod zakład pracy, by ją nakarmić i sprawdzić, czy wszystko z nią w porządku. Z czasem kotka zaczęła się przy nim delikatnie otwierać. Czekając na jedzenie, pozwalała się pogłaskać. Zaczęła powoli oswajać się z obecnością człowieka.
Przełom nastąpił tej zimy, podczas największych mrozów. Irma prawie nie wychodziła ze swojej budki, a karmiciela zaniepokoiło to, że jej brzuszek wydaje się powiększony. Poprosił nas o pomoc w sprawdzeniu jej stanu. Podczas wizyty w gabinecie okazało się, że kotka zachowuje się bardzo spokojnie – pozwoliła nawet bez protestów wykonać badanie USG. Na szczęście nie potwierdziły się najgorsze obawy. Okazało się, że Irma po prostu przybrała trochę zimowego tłuszczyku i futerka.
Badanie ujawniło jednak inne problemy – w uszach było dużo wydzieliny i rozwijał się stan zapalny. Podczas oględzin pyszczka ustalono również, że niebawem będzie potrzebny kolejny zabieg stomatologiczny.
I wtedy zapadła decyzja, że tym razem Irma zostanie z nami.
Dziś kotka ma już za sobą kwarantannę i mieszka w jednym z największych pokoi Mruczarni, razem z innymi młodymi kotami. Niestety warunki takiego miejsca nie sprzyjają dalszemu oswajaniu. Duża liczba kotów, zmieniający się wolontariusze i odwiedzający sprawiają, że trudno jej zbudować z kimś spokojną, stałą relację.
A wszystko wskazuje na to, że właśnie tego najbardziej potrzebuje. Irma zaczęła się otwierać wtedy, gdy miała do czynienia z jednym człowiekiem – tym, który codziennie przywoził jej jedzenie i spędzał przy niej czas. Dlatego wierzymy, że przy cierpliwości i spokojnej pracy z opiekunem koteczka może jeszcze bardzo się zmienić i odnaleźć w domowym życiu.
Chcemy dać jej tę szansę. Najpierw jednak musimy zadbać o jej zdrowie.
Dlatego zwracamy się do Was z ogromną prośbą o pomoc w pokryciu kosztów profilaktyki, leczenia oraz dalszej diagnostyki Irmy: https://pomagam.pl/irma-fpk
Wspólnie możemy pomóc jej rozpocząć nowy rozdział życia.
Darowizny można również przekazywać bezpośrednio na konto bankowe Fundacji lub za pomocą przelewu BLIK.
Fundacja Przytul Kota
KRS: 0000582607
BLIK: 530 271 003
Konto: 92 1140 2004 0000 3102 7591 7098
IBAN: PL92 1140 2004 0000 3102 7591 7098
SWIFT: BREXPLPWMBK
Przelewy24: https://przytulkota.pl/darowizna
PayPal: https://paypal.me/fundacjaprzytulkota
Tytułem przelewu: Irma




