Pani Agata B.
Pani Klaudia B.
Pani Paula B.
Pani Agata C.
Pani Iwona J.
Pani Anna K.
Pani Marta M.
Pani Julia O.
Pani Magdalena Sz.
Pani Ewa Z.
Pan Wojciech Z.
Dziękujemy!
Naszego Berka prawdopodobnie nie trzeba Wam przedstawiać 🐾 Ten dzielny, waleczny kocurek trafił do nas w maju tego roku w bardzo zaawansowanym stadium FIP-a. To choroba, z którą walka jest długa, bolesna, kosztowna i nie zawsze zakończona sukcesem. W trakcie leczenia – jakby mało było problemów – okazało się, że Berek, kot wcześniej wolnożyjący, jest również nosicielem kociej białaczki, czyli wirusa FeLV. Taka kombinacja nigdy nie wróży dobrze 💔 Jednak Berek, mimo bólu, jaki przynosiły mu codzienne zastrzyki, i mimo strachu, jaki wywoływał w nim kontakt z człowiekiem, miał w sobie ogromną wolę życia. Nie poddaliśmy się i wspólnie pokonaliśmy chorobę.
Berek niedawno zakończył trzymiesięczny okres obserwacji. W praktyce oznacza to, że FIP jest już tylko przykrym wspomnieniem ✨ Uznaliśmy więc, że to idealny moment, by na poważnie zacząć szukać dla niego prawdziwego domu na zawsze. Gdy kocurek do nas trafił, był kompletnym dzikuskiem. Podczas leczenia nie atakował nas zapewne tylko dlatego, że nie miał na to sił i że bardzo bał się codziennych, bolesnych zastrzyków. Gdy leczenie dobiegło końca i Berek mógł wreszcie odpocząć od przykrych wizyt w gabinecie, podjęliśmy pierwsze próby oswojenia go 🐱
Jak nam idzie? Naprawdę dobrze. Choć w pierwszym momencie, gdy Berek widzi człowieka, nadal odzywa się instynkt i coś podpowiada mu, że powinien zachować ostrożność, to wystarczy kilka spokojnych minut w jego towarzystwie, by się rozluźnił. Delikatne mizianki sprawiają, że zaczyna rozkosznie mruczeć 💛 Nie mamy najmniejszej wątpliwości, że drzemie w nim przyszły miziak. To po prostu kot, który potrzebuje czasu. Pierwsze półtora roku życia spędził na wolności, mając znikomy kontakt z człowiekiem, a dopiero od kilku miesięcy uczy się, że relacja z dwunożnymi nie musi być przepełniona strachem.
Berek to kot, którego da się oswoić — potrzebny jest jednak cierpliwy i odpowiedzialny opiekun, któremu nie straszny wycofany, wrażliwy zwierzak 🧡 Podczas pobytu w Mruczarni próbowaliśmy zestawiać go z innymi białaczkowymi kotami. Szło różnie. W relacji z kotem bardzo uległym Berek przyjmował postawę dominującą i bywał nieco agresywny. Z kolei przy kotach silniejszych od siebie sam stawał się stroną zastraszoną. Dlatego jeśli miałby trafić na dokocenie, powinien być towarzyszem kota spokojnego, pewnego siebie, który ani nie pozwoli wejść sobie na głowę, ani nie będzie próbował go zdominować. Berek świetnie odnajdzie się także jako jedynak 🏡
Jeśli masz apetyt na ambitną, piękną misję – wydobycie z wycofanego Berka prawdziwego kociego przytulasa – ten post jest właśnie dla Ciebie ✋ Dla Berka szukamy domu niewychodzącego, z zabezpieczonymi oknami i balkonami. Kocurek jest wykastrowany, odrobaczony i zaczipowany. Jest nosicielem wirusa FeLV, dlatego może zamieszkać wyłącznie z kotem również chorującym na białaczkę lub zostać jedynym kotem w domu.
Jeśli chcesz poznać Berka i dowiedzieć się o nim czegoś więcej, wypełnij ankietę przedadopcyjną:
https://przytulkota.pl/ankieta-przedadopcyjna/ 📝
Po jej otrzymaniu skontaktujemy się z Tobą niezwłocznie.
Berek przebywa w Mruczarni w miejscowości Słowik w województwie łódzkim 🐾
💛 A jeśli chcielibyście adoptować Berka wirtualnie 💻, wystarczy, że napiszecie na adres wirtualki@przytulkota.pl ✉️, podacie jego imię, a później, co miesiąc 📆, będziecie wpłacać zadeklarowaną sumę na konto fundacji 💰. Minimalna kwota to 30 zł (górnej granicy nie ma, także możecie szaleć do woli) 🎉💞


