Stevie urodził się pod koniec lipca tego roku. Przyszedł na świat tak jak tysiące innych kociąt – z nadzieją, że będzie kochany i bezpieczny. Niestety los napisał mu inny scenariusz.
Dopadł go koci katar. I choć to wydaje się drobną chorobą, dla maleństwa, które zbyt długo czekało na pomoc, okazał się wyrokiem. Kiedy trafił pod naszą opiekę, jego oczka były już nie do uratowania. Stevie jest niewidomy. 🕯️
Dziś mieszka w domu tymczasowym razem ze swoją siostrą i trójką kotów rezydentów. Na pierwszy rzut oka to zwykły, radosny kociak — mruczy, bawi się, tuli do człowieka. Ale widać już, że dorasta… że powoli rozumie, iż świat wokół niego jest inny. Coraz ostrożniejszy w ruchach, coraz bardziej wyczulony na dźwięki, coraz częściej przystaje, zanim postawi kolejny krok.
Największym problemem stała się jego siostra – pełna temperamentu, energiczna, niezmordowana w zabawie. 🌀 Dla Steviego to za dużo. Nie nadąża, gubi się, a intensywne harce są dla niego zbyt przytłaczające. Nie mamy jak zapewnić mu osobnej przestrzeni – przenoszenie go do kolejnych domów tymczasowych tylko potęguje jego stres. W Mruczarni nie może zamieszkać – jest na to za młody.
Dlatego błagamy o pomoc. 🥺
Nie prosimy o wiele – prosimy o dom. Cichy, spokojny, pełen empatii i zrozumienia. Dom, w którym Stevie będzie mógł wreszcie odpocząć od ciągłej niepewności i hałasu.
Marzymy, by zamieszkał z człowiekiem, który da mu poczucie bezpieczeństwa, którego tak bardzo potrzebuje. Może też mieć kociego towarzysza – pod warunkiem, że to kot spokojny, wyważony, nieinwazyjny.
Poza utratą wzroku Stevie jest zdrowym, młodym kotem. Jest zaszczepiony, odrobaczony, zaczipowany i posiada książeczkę zdrowia 📘. W przyszłości będzie musiał zostać wykastrowany. Szukamy dla niego domu niewychodzącego z zabezpieczonymi oknami i balkonem.
Stevie uwielbia człowieka – to właśnie bliskość ludzi koi jego strach. Kiedy się boi, szuka dłoni, która go pogłaszcze, głosu, który przemówi łagodnie. On tak bardzo pragnie po prostu być kochany. ❤️



