Krawacik potrzebuje Waszej pomocy

Krawacik potrzebuje Waszej pomocy

Data publikacji: 03.11.2025

Cześć, to ja – Wasz Krawacik 🐾

Mieszkam w Fundacji już od prawie roku. I choć przez pierwsze tygodnie byłem wściekły, że ktoś mnie zamknął i pozbawił wolności, do której się przyzwyczaiłem, wkrótce dotarło do mnie, że… może tak właśnie jest najlepiej 💛

Widzicie, jestem kotem bardzo schorowanym. Ciocie mówią, że lista moich chorób jest tak długa, że aż trudno uwierzyć, że przy tylu dolegliwościach nadal tak dzielnie sobie brykam i mierzę się z każdym dniem. No cóż – staram się, jak mogę. Poza tym jest mi tu naprawdę dobrze: jest ciepło, zawsze mam pełną michę 🍽️, a gdy coś boli – Ciocie podają leki i boleć przestaje.
Szczerze mówiąc, bardzo polubiłem mizianki. Nie ufam każdemu od razu, ale te osoby, które widuję codziennie, zdążyłem już naprawdę pokochać 💕

Najbardziej doskwiera mi ból w pyszczku. Coś tam się ciągle dzieje – raz lepiej, raz gorzej. Gdy biorę leki, jest w porządku, ale kiedy Ciocie muszą je odstawić, wszystko wraca. Boli przy jedzeniu i wtedy… przestaje mi się chcieć jeść i podchodzić do ludzi. Sami wiecie, jak to jest, kiedy coś boli w buzi 😿
Jakiś czas temu Ciocie uznały, że tak nie może być, że nie mogę żyć tylko na lekach. Zabrały mnie więc na jakieś wymyślne badanie, do którego trzeba było mnie uśpić. Przespałem wszystko, więc przynajmniej nic nie czułem 😴

A gdy się obudziłem, byłem już z powrotem w drodze do Fundacji.
Ciocie mówiły, że wynik badania je ucieszył, bo okazało się, że nie mam tego, czego najbardziej się bały.
Jak to się nazywało… kraba? 🦀 Nie, nie, chyba nie kraba… raka! Tak! Nie mam raka! 🎉
To ponoć bardzo dobrze, ale coś nadal dzieje się gdzieś między moim noskiem a gardłem, i to właśnie tam, gdzie boli najbardziej.

Dlatego muszę przejść jeszcze jedno badanie, żeby wreszcie dowiedzieć się, co mi właściwie dolega.
Problem w tym, że Fundacja wciąż nie zebrała pieniędzy nawet na to badanie, które już miałem. A bez spłacenia jednej faktury trudno planować kolejną.

Nie znam się na tych ludzkich sprawach, ale podobno takie badania są bardzo drogie. Ciocie prowadzą zbiórkę, tylko że idzie jej jakoś słabo… Wszyscy są przez to smutni 😔

Z jednej strony cieszą się, że jem, że mam siłę i mruczę, a z drugiej – martwią się, co będzie dalej, jeśli nie uda się zebrać pieniędzy na dalszą diagnostykę.
Dlatego dziś chciałem Was poprosić – tak prosto z serca ❤️

Dorzućcie, proszę, choć maleńki grosik. Ja nie wiem, ile to dokładnie grosik i ile to warte, ale Ciocie mówią, że gdyby każdy, kto to czyta, dorzucił odrobinkę, to moja zbiórka ruszyłaby z miejsca.
Udałoby się spłacić badanie, które już miałem, i zaplanować kolejne – takie, które może w końcu pomoże znaleźć przyczynę bólu i pozwoli mi żyć bez codziennych leków.
Będę Wam bardzo, bardzo wdzięczny za każdą pomoc 🐾

Wasz Krawacik ❤️

👉 https://pomagam.pl/krawat-wrzesien

Koszyk0
Brak produktów w koszyku!
0