Data publikacji: 02.03.2026
Nowy tydzień zaczynamy od aktualizacji dotyczącej czwórki naszych podopiecznych – Teodora, Domiś, Pyzy i Laury, którzy trafili do nas na początku stycznia po odejściu ich wcześniejszej opiekunki, Ewy Mrau. Jak pamiętacie, kociaki były w bardzo złym stanie. Dziś, po niemal dwóch miesiącach pod naszą opieką, z ulgą możemy powiedzieć, że ich zdrowiu i życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo ❤️
W ostatnich dniach, ze względu na przyjęcie nowych podopiecznych do Mruczarni, konieczne były roszady w pokojach. To oznaczało przeprowadzkę całej czwórki do innych pomieszczeń. Pyza, Laura i Teodor zamieszkali w pokoju, w którym przebywają nasi seniorzy oraz bardziej wycofane koty. Sama przeprowadzka była sporym wyzwaniem logistycznym, ponieważ Pyza i Laura wciąż są kotkami skrajnie wycofanymi, praktycznie dzikimi i niedotykalskimi. Zapakowanie ich do transporterków nie było łatwe, ale na szczęście wszystko się udało.
Dziewczynki szybko znalazły w nowym pokoju swoje bezpieczne kryjówki. W ciągu dnia pozostają niewidoczne, jednak gdy w Mruczarni robi się cicho, spokojnie i ciemno, wychodzą ze skrytek i zaczynają eksplorować przestrzeń 🌙 To dla nas bardzo ważny sygnał, że powoli oswajają się z nowym miejscem.
Nieco lepiej radzi sobie Teodor. Choć nadal lubi zgrywać groźnego kocura, robi widoczne postępy. Jesteśmy już w stanie delikatnie go pogłaskać – oczywiście po wcześniejszym przekupieniu smakołykiem 😉 W nowym pokoju funkcjonuje całkiem dobrze, choć przy wejściu człowieka wciąż zachowuje czujność. Niestety Teodor złapał ostatnio panującego w Mruczarni kaliciwirusa. Na szczęście jako starszy, wcześniej szczepiony kot z wykształconym układem odpornościowym przechodzi infekcję dość łagodnie. Nie stracił apetytu, dostaje leki przeciwzapalne i wspierające odporność i wszystko wskazuje na to, że szybko uporamy się z wirusem 💪
W innym pokoju zamieszkała Domiś. Ze względu na utrzymujące się u niej biegunki po niektórych karmach, została przeniesiona do pomieszczenia, w którym koty są na diecie jelitowej. Dzięki temu możemy ściśle kontrolować, co je i jak reaguje na poszczególne karmy. Domiś jest obecnie kotką w dużej mierze oswojoną – wciąż delikatnie nieśmiała, wymagająca spokojnego podejścia, ale bardzo lubiąca głaskanie i obecność człowieka. To niezwykle sympatyczna, łagodna i urocza kotka, która naprawdę dobrze rokuje na przyszłość. Mamy ogromną nadzieję, że uda się jej w niedługim czasie znaleźć bezpieczny, kochający dom 🏠
Na koniec chcemy wspomnieć o naszej zbiórce na pokrycie kosztów leczenia całej czwórki: https://pomagam.pl/koty-ewy-mrau. Zbiórka wciąż jest otwarta, jednak jej kwota została przez nas zmniejszona. Stało się tak dzięki dodatkowym środkom przekazanym nam przez Anię Skrzycką, która, po śmierci Ewy, podjęła się znalezienia schronień dla jej podopiecznych, a następnie zorganizowała zbiórkę i podzieliła zebrane w jej ramach środki pomiędzy organizacje, które przejęły koty. Kotów było kilkanaście – czwórka trafiła do nas, pozostałe do innych fundacji. Dzięki temu wsparciu jesteśmy bardzo blisko zamknięcia naszej zbiórki.
Będziemy ogromnie wdzięczni, jeśli pomożecie nam postawić tę ostatnią kropkę i dokończyć zbiórkę, która była i nadal jest dla nas bardzo ważna 🙏




