Dermot

Dermot znalazł domek! Oto historia małego fuczka…

Gdyby Dermot był smerfem, zapewne byłby Marudą. Gdy widzi człowieka – burczy. Gdy ktoś go dotyka – burczy. Nawet gdy je, aż mu się uszy trzęsą – burczy. Gdy był w domu tymczasowym i pozwalał się miziać – także burczał. Czasem zastanawiamy się, czy Dermot umie mruczeć. A może myśli, że burczenie to takie mruczenie, tylko bardziej?

Pomijając namiętne burczenie, Dermot to bardzo fajny chłopak! Młody, rozrywkowy i pełny energii, bardzo chętnie oddaje się zabawie z kocimi towarzyszami – na których, o dziwo, wcale nie burczy. No, może tylko czasem i tylko odrobinkę… Pełny życia i ciekawski burczek, wszędzie wetknie swój węszący koci nosek. Zapytany, czego szuka – wyburczy odpowiedź i wróci do swoich poszukiwań.

Cóż… Dermot nie jest kotem na kolana. Nie podejdzie, nie nadstawi łebka do głaskania. Od wyciągniętej ręki wręcz odskoczy i burknie coś na pożegnanie… ale do czasu. Do Dermota trzeba mieć dużo cierpliwości i mieć łagodne usposobienie. Wtedy przestaje odskakiwać, nawet można odnieść wrażenie, że na swój burczący sposób akceptuje obecność człowieka. Wzięty na ręce – uspokaja się, nie ucieka. Lecz nawet, gdy zaczyna zapadać w błogi sen – wydaje z siebie kontrolne burknięcia. Jesteśmy pewni, że bezwarunkowa miłość jest w stanie sprawić, że Pan Maruda się otworzy. Najpierw odrobinkę, a potem coraz bardziej i bardziej…

Nie jesteśmy pewni, czy kiedykolwiek Dermot przestanie burczeć lub zamieni burczenie na mruczenie. Być może nie, ale – uwierzcie nam – w burczeniu tkwi duża część uroku tego chłopaka! Dermot absolutnie nie jest agresywny. Nawet pochwycony na ręce znienacka i ucałowany w środek czółka – nie wyciągnie pazurków. Będzie tylko burczał swoje Dermotowe burczanki.

Dermot urodził się pod koniec maja 2020 r., jest zdrowy, zaszczepiony, odrobaczony i wykastrowany, gotowy wyruszyć do nowego domu.