Brawurka i Bójka w domu

Brawurka i Bójka w domu

Z radością informujemy, że druga połowa czwórki rodzeństwa Charlie i Aniołki- Bójka i Brawurka już trzeci dzień jest we własnym wspólnym domku. Maluchy zostały adoptowane przez Państwo z Rąbienia. Życzymy samych dobrych wspólnych chwil!
„Zaczyna się oprowadzanie. Dobrze, ze mają siebie nawzajem. Normalnie się nawolują i teraz zwiedzają wspólnie.”
„Są super. Mam już za sobą podwójne mruczenie, chociaż tylko jedna wchodzi na kolana. Czarna na razie obok uda, ale już się relaksuje – mruczy i si myje podczas głaskania. Proces przebiega o wiele szybciej niż się spodziewałem.”
____________________________
A tu ich historia:

Czworo kocich dzieci: chłopak i trzy dziewczyny. Urodziły się na wsi. Ich mamą była dzika kotka, a maluchy znały człowieka tylko na odległość ręki dającej czasem jedzenie. Na szczęście kocięta udało się złapać, zanim noce stały się bardzo chłodne.
Maluchy z początku nie należały do sympatyków ludzkiego towarzystwa. Były przerażone i zdecydowanie mówiły „nie” dotykowi. Szczególnie najmniejsza z nich- Pingwinka. Ta kruszyna była gotowa odgryźć palce każdemu, kto śmiał ją chwycić. Po włożeniu do klatki chowała się najgłębiej jak się dało i chciała zniknąć. A gdy już wychylała łepek, by zobaczyć, co się dzieje- płakała za swoim rodzeństwem, które wyczuwała, a które było od niej oddzielone.
Trójka burasków zamieszkała razem w jednym kojcu. Największy Tygrysek okazał się ufniejszy i już pierwszego dnia można było go pogłaskać do rozmruczenia.
Przez pierwsze dni kociaki wręcz rzucały się na jedzenie i jadły do oporu, dopóki coś było w miseczce. Przyzwyczajone do okazyjnego posiłku, łapczywie pochłaniały wszystko na zapas. Ale i to z czasem im przeszło.
Stopniowo oswajaliśmy dwie piękne buraski, w międzyczasie Tygrysek został ochrzczony Charlie i biegał sobie już radośnie po całym domu. Pingwinka przestała bać się własnego cienia, ale wciąż zębami broniła się przed dłońmi człowieka.
Minęło kolejnych kilka dni pracy z kocim stadkiem. Charlie, uwielbiany przez swoje siostry, pomagał nam je oswajać. Po pewnym czasie i kilku ryzykownych próbach, nawet Pingwinka, razem z całym swoim rodzeństwem, biega po domu rojbrując i coraz ufniej patrząc na ludzi. Kocie dziewczynki otrzymały imiona po Atomówkach: najłagodniejsza Bajka, zadziorna Bójka i… nie mogło być inaczej- przekornie- Pingwinka to Brawurka.
Maluchy (oprócz Brawurki- wszystko przed nią) zostały dwukrotnie odrobaczone, raz zaszczepione i są już gotowe do adopcji. Byłoby wspaniale, gdyby trafiły do domów, w którym już są jakieś zwierzęta, lub gdyby trafiły w „dwupaku” J
Obecnie mają ok. 3,5 miesiąca. Kocurek wygląda na 4 miesiące- karmiła je jedna mama, ale ten gagatek wygląda na przygarniętego.

Charlie – jest rozbrajającym urwisem, który nie może żyć bez człowieka. Kocha być miziany, uwielbia spać na kolanach lub w objęciach swojego człowieka. Mruczy przy tym najgłośniej z całej czwórki. Ma tupet, ale jest i czarujący. Będzie z niego duży kocurek- wielki, ale aktywny pieszczoch.

Bajka – jest słodka i ma cudowne umaszczenie. Bura z białym brzuszkiem i skarpetkami, a na tylnych łapach- podkolanówki. A i poduszczeczki ma dwukolorowe. Lubi się przytulać, jest przy tym subtelna i delikatna. Ale pazurki podczas zabawy potrafi pokazać mimo to.

Bójka- mała zadziorna trzpiotka. Wciąż czasem nie może się zdecydować, czy lubi, czy jednak nie. Czasem zapomina, że chwilę temu sama zaczepiała na mizianki J Ale to chyba taki charakerek. Jej rdzawe uszka i spojrzenie chochlika wyraźnie wskazuje, że jest najbardziej niezależna. Mimo tego lubi towarzystwo człowieka, pięknie odwzajemnia się mruczeniem i okazuje czułość.

Brawurka- z kotami za pan brat. Z ludźmi jeszcze nie do końca. Ale jest już na dobrej drodze i jeśli znalazłaby cierpliwego, wyrozumiałego i mądrego opiekuna- odnajdzie się w nowym domu. Obecnie umyka przed nami, ale przy karmieniu lub wspólnej zabawie- pozwala się głaskać, sprawia jej to przyjemność, mruczy i odpręża się. Coraz mniej się boi, a coraz bardziej ufa.