Radar

Raderek mruczy juz we własnym domku, a oto jego historia:

Radar ma około czterech miesięcy i jak na zdrowego malucha przystało, ciężko mu usiedzieć na miejscu. Uleżeć – owszem. Uleżeć – może, szczególnie po podwieczorku, ale jak już łepek uniesie i ogonek posadzi, to coś go gna. Gna go z parapetu na drapak, do drzwi i na sofę, z sofy znowu na drapak, a potem na fotel i dokoła kuwet. Powącha wodę, zajrzy do starszaków, zamieni dwa zdania z braciszkiem i leci dalej. Gdy w międzyczasie napotka człowieka to bardzo chętnie się przytuli, podda miziankom, a nawet – całowaniom brzuszka. Zamruczy przepięknie, zamiauczy cieniutko, sama słodycz… Byle to wszystko nie trwało zbyt długo! …bo Radarkowi bardzo się spieszy. On musi już iść, bo trzeba sprawdzić czy na drapaku nic się nie zmieniło przez ostatnich pięć minut i czy siostra ogonek odpowiednio zawinęła na czas drzemki…