Data publikacji: 24.08.2026
Gdybyście poznali naszą Olszynkę dwa tygodnie temu, przywitałaby Was radosna, energiczna i ciekawska koteczka – uwielbiająca się bawić, chętnie siadająca na kolanach i nieodstępująca na krok swojej przyjaciółki Cherry, z którą łączy ją wyjątkowo bliska kocia relacja. To jednak obraz z przeszłości, bo w ciągu zaledwie kilkunastu dni Olszynka zmieniła się nie do poznania za sprawą choroby.
Ta młoda, pogodna i do tej pory zupełnie zdrowa kotka była jedną z ostatnich, u których spodziewalibyśmy się tak dramatycznego pogorszenia stanu zdrowia w tak krótkim czasie.
Kilkanaście dni temu nasza pani doktor zwróciła uwagę na zmianę w zachowaniu Olszynki – trudną do uchwycia i jeszcze trudniejszą do nazwania. Kotka jadła, korzystała z kuwety, spędzała czas z Cherry – niby wszystko było tak jak wcześniej, a jednak nie była sobą w stu procentach.
Wiedziona bardziej przeczuciem niż konkretnymi objawami, pani doktor rozpoczęła diagnostykę, ale pierwsze badania krwi i USG nie przyniosły odpowiedzi. Tymczasem Olszynka z dnia na dzień stawała się coraz bardziej apatyczna, traciła zainteresowanie tym, co jeszcze niedawno sprawiało jej przyjemność, aż wreszcie zniknął też apetyt. Nieco ponad tydzień temu kotka dosłownie zżółkła – żółtaczka pojawiła się na dziąsłach, uszach i w oczach. Choć w jamie brzusznej nadal nie było charakterystycznego płynu, obraz kliniczny zaczął wskazywać na FIP, więc nie czekając na kolejne wyniki, rozpoczęliśmy leczenie.
Byliśmy załamani. Z FIP-em od dłuższego czasu walczy też nasza Hera, a jej terapia jest trudna i nie przynosi efektów, jakich wszyscy byśmy pragnęli – myśl, że kolejna nasza podopieczna mierzy się z tą okrutną chorobą, zwyczajnie podcięła nam skrzydła. Wiedzieliśmy jednak, że musimy walczyć.
Niestety Olszynka nie zareagowała na pierwsze dawki leku tak, jak liczyliśmy, a jej stan nadal się pogarszał. Kolejne badania ujawniły poważne nieprawidłowości w obrębie dróg żółciowych i trzustki oraz pokazały, że odporność kotki jest właściwie zerowa. Czy to FIP doprowadził do ostrego stanu zapalnego dróg żółciowych i trzustki, czy może było odwrotnie i to właśnie ten stan stał się zapalnikiem dla FIP-u? Tego dziś nie wiemy. Wiemy natomiast, że organizm Olszynki znajduje się w tragicznym stanie.
Każdego dnia koteczka otrzymuje wiele leków, a ponieważ należy do tych kotów, które absolutnie nie tolerują żadnych zabiegów, każda tabletka i każdy zastrzyk oznaczają dla niej ogromny stres i walkę – tak rozpaczliwą, jakby naprawdę walczyła o życie. Jeśli uda nam się ustabilizować jej stan i kontynuować terapię FIP-u, będziemy musieli przejść na leczenie doustne, bo nie jesteśmy w stanie przez blisko trzy miesiące codziennie fundować jej takiego stresu związanego z zastrzykami.
Czy jednak dostaniemy szansę, by doprowadzić tę terapię do końca?
Dziś musimy być z Wami całkowicie szczerzy: nie wiemy, czy uda nam się uratować Olszynkę… Jej stan jest tragiczny i to jeden z najtrudniejszych przypadków, z jakimi mierzyliśmy się w ciągu ostatnich kilku lat. Ale Olszynka jest młoda – jeszcze kilkanaście dni temu jej organizm był silny, a przede wszystkim widzimy, że ona bardzo, bardzo chce żyć. I właśnie tego trzymamy się najmocniej.
Mamy nadzieję, że w którymś momencie leczenie zacznie wreszcie przynosić efekty, że organizm Olszynki zacznie odpowiadać na terapię, a ona sama krok po kroku odzyska siły. Dziś jednak jesteśmy w bardzo trudnym miejscu, w którym każdy kolejny dzień może przynieść zarówno odrobinę nadziei, jak i najgorszą z możliwych wiadomości.
Nie ukrywamy też, że przerażają nas koszty tej walki. Olszynka jest już czwartym kotem w tym roku, który zachorował na FIP, a jeśli jesteście z nami od dłuższego czasu, wiecie, z czym to się wiąże – pełna terapia to każdorazowo koszt sięgający około 10 tysięcy złotych na jednego kota.
Gdyby Olszynka była dziś naszym jedynym ciężko chorym podopiecznym, pewnie nie patrzylibyśmy na te liczby z aż takim strachem. Równocześnie leczymy jednak Herę, a pod opieką Fundacji pozostaje też kilka ciężko i przewlekle chorych kotów, które każdego dnia potrzebują leków, kontroli, badań i specjalistycznej opieki. Finansowo znaleźliśmy się pod ścianą.
Ktoś może zapytać, czy przy tak ciężkim stanie nie byłoby rozsądniej odpuścić. My jednak patrzymy na Olszynkę i wiemy jedno: dopóki istnieje choćby cień realnej szansy, nie przestaniemy walczyć. Ta młoda kotka zasługuje na długie, bezpieczne i pełne miłości życie, na zdrowie i na własny dom, na który czeka u nas już od ponad pół roku. Jesteśmy jej winni tę próbę.
Dlatego z całego serca prosimy Was o pomoc – o wpłaty na zbiórkę na leczenie Olszynki, nawet te najdrobniejsze, oraz o udostępnienia, komentarze i reakcje, bo każda z nich zwiększa szansę, że jej historia dotrze do kolejnych osób: https://www.ratujemyzwierzaki.pl/olszynka-fpk. Już nieraz udowodniliście nam, że kiedy chodzi o ratowanie kociego życia, potraficie wspólnie dokonywać rzeczy, które początkowo wydają się niemożliwe. Dziś prosimy Was o to po raz kolejny.
Dla Olszynki.








