Ofelia

Mała Ofelia nie musiała długo czekać na domek! Oto jej historia…

Dzień dobry Ludziom. My się chyba jeszcze nie znamy. Jestem Ofelka. Od kilku dni mieszkam w Mruczarni razem z innym maluchami i starszakami. Mam pewien kłopot… Jestem nieśmiała. Ciocie mówią, że one, jak były młodsze, to też były nieśmiałe i bały się ludzi. Szczególnie obcych. I mówią jeszcze, że nawet teraz czasem się boją i że gdy to się dzieje, to najchętniej schowałyby się pod stoliczek razem ze mną… Ale ja nie wiem, czy to prawda, czy nieprawda. Może chcą tylko mnie tak pocieszyć? Bo wiecie… Ta nieśmiałość to ciężki kawałek karmy. Tu zabawa, tu biegamy, tu jedzenie, śmiech i miauki i nagle!!! Muszę uciekać, bo ktoś przyszedł! Moje łapki same niosą mnie w najciemniejszy kącik, a ogonek się podkula przy brzuszku. Czasem to nawet nie zdążę się obejrzeć, by sprawdzić kto przyszedł! Porażka za porażką… Ale jak już mnie złapią i wezmą na rączkę i przytulą tak mocno, że och! och!, i pod bródką pomiziają to czuję, że to jest to! Że to sens mego życia mógłby być, gdybym tylko… no wiecie.
Ofelka urodziła się w maju 2020. Jest odrobinę wycofana i płochliwa w relacjach z ludźmi, lecz mamy wrażenie, że nie minie parę dni i mała się przełamie. Ani się obejrzymy, gdy wywinie swoją pierwszą ósemeczkę przy naszych nogach. Podchodzi już na wyciągnięcie paluszka, a na posłanku, gdy się odpręży to i brzuszek wystawi do głaskotek…
Na szczęście z kocimi ziomkami nie ma najmniejszego problemu. Nie przeszkadza jej nawet jedzenie ze wspólnej miski, czy spanie na jednej podusi. Pociągają ją wędki, piłeczki, grzechotki. Jak na zdrową młodzież przystało, jest energiczna i żywiołowa.
Koteczka jest zaszczepiona, zdrowa, testy na FIV/FeLV ma ujemne.