Dyngus

Dyngusek ma już własny domek! Oto historia biedulka…

Dyngus pojawił się na działce Doroty tuż po Wielkanocy 😿. Wylazł z pobliskich krzaków, gdy tylko przyjechała. Usiadł ze spuszczonym łebkiem nieopodal pustych misek i czekał. Był głodny, zmęczony, zmarznięty i obolały. Przestępował z łapki na łapkę, jakby podpieranie się nimi, było dla niego bardzo trudne 😞. Nie wiadomo skąd przyszedł.
Do gabinetu trafił już z objawami neurologicznymi. Podczas badania niepewnie stał na nóżkach, gdy tylko mógł – pokładał się na stole, a jego głowa się trzęsła 🤕.

Kocur jest skrajnie wyczerpany, pogryziony przez inne zwierzęta i przez pasożyty. Przyjechał do nas w stanie odwodnienia zagrażającego życiu, w paszczy ma prawie same popsute zęby i jeden wielki stan zapalny dziąseł 🤒. To wszystko sprawiało, że jedzenie rzeczy znalezionych na dworze musiało być dla niego jak rażenie prądem. W związku z tym bólem, który zamieszkał w jego pyszczku, prawdopodobnie przestał się myć, lizać rany i rozprawiać z pchłami. Jego skóra i futro są w opłakanym stanie.
Przed godziną przewieźliśmy Dyngusa do całodobowej kliniki, ponieważ pojawiły się u niego problemy z oddychaniem, a on sam przestał wstawać z posłania. Lekarze podczas badania USG stwierdzili obrzęk płuc. Podejrzewają poważne problemy z serduszkiem, jednak jaka jest ich pierwotna przyczyna, jeszcze nie wiemy. Przed nami kolejne badania, jednak teraz najważniejsze jest, by mały przeżył dzisiejszą noc 🌙.
Obecnie kocur dostaje leki mające zmniejszyć obrzęk, jest dogrzewany i ma podawany tlen. Dostaje także leki przeciwbólowe i przeciwzapalne.
Rokowania nie są dobre. Chociaż bardzo tego chcemy, nie wiemy, czy uda nam się go ocalić 😔. Z całego serca prosimy o moc ciepłych myśli i wsparcie dla tego biedaka.