Ambroży odszedł za TM

Ambroży odszedł za TM

Data publikacji: 05.05.2026

Dziś przychodzimy do Was z informacją, w którą sami wciąż jeszcze nie możemy uwierzyć. Wydarzenia kilku ostatnich dni zostawiły nas w głębokim smutku i bólu.

Wczoraj zmuszeni byliśmy pożegnać jednego z naszych podopiecznych – Ambrożego.

Trafił on pod opiekę Fundacji Przytul Kota we wrześniu ubiegłego roku jako wycofany, dziki kocurek po bardzo poważnym urazie. Żył na wolności, gdzie jego przednia łapka uległa złamaniu, a następnie – bez jakiejkolwiek pomocy – zrosła się w nieprawidłowy sposób. Przez nie wiadomo jak długi czas funkcjonował w ogromnym bólu, z poważnym ograniczeniem ruchu i stresem, który obciążał cały jego organizm. Gdy do nas trafił, jedyne, co mogliśmy zrobić, to amputować chorą kończynę.

Ambroży został z nami i choć postępy, które robił z miesiąca na miesiąc, były drobne, to jednak widzieliśmy, że coraz mniej się nas boi i powoli uczy się, że człowiek nie stanowi zagrożenia.

Niestety zdrowotnie u Ambrożego bywało różnie. W ostatnich miesiącach przeszedł kilka bardzo poważnych kryzysów. Najpierw ostre, krwotoczne zapalenie pęcherza moczowego, które niemal kosztowało go życie. Później ostre zapalenie żołądka, z którego również cudem udało się go wyciągnąć.

Najgorsze załamanie przyszło jednak dzień przed majówką, gdy kocurek, który do tej pory miał bardzo zdrowy apetyt, nagle odmówił jedzenia. Szybko przeprowadzone badania wykazały dramatyczny wzrost parametrów nerkowych. Doszło do ostrej niewydolności nerek o nagłym, gwałtownym przebiegu.

Natychmiast wdrożyliśmy leczenie. Próbowaliśmy z całych sił zawalczyć o jego życie, jednak od początku reakcja organizmu na leczenie była znikoma. Poniedziałkowy poranek przyniósł kolejne pogorszenie wyników. Wtedy stało się jasne, że tym razem Ambroży nie wygra walki z chorobą.

Wiedzieliśmy, że nie możemy go już dłużej męczyć i jedynym humanitarnym rozwiązaniem jest pomóc mu odejść.

Wierzymy, że za tęczowym mostem Ambroży wreszcie znalazł spokój i uwolnił się od bólu.

Kochany Ambroży, przepraszamy, że nie udało nam się uratować Twojego życia. Cieszymy się jednak, że te ostatnie miesiące, które spędziłeś z nami, były dla Ciebie czasem bez bólu, w cieple i bezpieczeństwie, z pełną miseczką.

Żałujemy, że nie udało się zrobić więcej. Ale wiedz, że chociaż dla świata byłeś tylko jednym z wielu bezdomnych, dzikich kotów, dla nas stałeś się bardzo ważną częścią naszej fundacyjnej rodziny i nigdy o Tobie nie zapomnimy.

Żegnaj, Przyjacielu 💔

Koszyk0
Brak produktów w koszyku!
0